Jacek Sawaszkiewicz
MIĘDZY INNYMI MAKABRA
NOC
Miniona noc należała do najgorszych w moim życiu. Była zarazem pierwszą
spędzoną w nowym mieszkaniu. Wyobrażałem sobie, że po trudach przeprowadzki
będę spał niczym dziecko. W jakże zasadniczym byłem błędzie! Sąsiad z góry,
widać też nowy lokator, przez całą noc niezmordowanie walił młotkiem, jakby
wbijał gwoździe w parkiet. Nie pomogły zatyczki do uszu ani pled, w który
okutałem sobie głowę.
Około drugiej nad ranem,
doprowadzony do rozpaczy, przyniosłem z kuchni miotłę i postukałem nią w sufit.
Alfabetem Morse'a nadałem:
- P-r-o-s-z-ę o s-p-o-k-ó-j.
U góry na chwilę zapadła cisza, a potem sąsiad z bezczelnym tupetem odstukał
również Morse'em:
- W-o-l-n-o-ć, t-o-m-k-u, w s-w-o-i-m d-o-m-k-u.
Po czym podjął przerwaną robotę.
Skulony na brzegu łóżka
przesiedziałem do rana. Równo z wybiciem godziny piątej walenie ustało.
Ubrałem się i poszedłem do sąsiada, żeby po męsku zakończyć rozpoczętą w nocy konwersację. Do wymiany poglądów jednak nie doszło. Niespodziewanie
okazało się bowiem, że mieszkam na ostatnim piętrze.
Do strony Jacka Sawaszkiewicza