Jacek Sawaszkiewicz
MIĘDZY INNYMI MAKABRA
ZADRA
Przeciąłem jezdnię i wkroczyłem na koślawy chodnik. Przed drzwiami zawahałem
się. Ojciec, który mi towarzyszył, pokiwał głową.
- Daremnie tracisz czas na walkę wewnętrzną - powiedział. - Tym razem zwycięży
zło.
Spojrzałem mu w oczy. Dostrzegłem w nich głębokie
przekonanie poparte ogromem doświadczeń.
Weszliśmy.
- Znasz pewnie "Dziwną historię dra Jekylla i Mra Hyde'a" - mówił
ojciec siadając na wysokim stołku. - To, co zwykle - rzucił pod adresem -
rzucił pod adresem barmana i podjął przerwaną myśl: - Autor zakłada istnienie w
człowieku dobra i zła i stara się rozstrzygnąć, która z tych sił ostatecznie
zwycięża.
Nalałem sobie napoju "Orange".
- Która? - zapytałem.
- Ostatecznie - odparł ojciec - zwycięża dobro.
Wzruszyłem ramionami
- Nie wierzę.
- Bo wdałeś się w swojego stryja. On też nie wierzył w zwycięstwo dobra -
ojciec zapatrzył się w mokry blat baru. - Pamiętam, jak krążył po mieszkaniu i
mruczał: "Już się ja ciebie pozbędę, już ja cię wyabstrahuję". Kiedy
go zapytałem, co go tak dręczy, odpowiedział, że zło. Wyznał mi, że tkwi w nim
odrobina zła, jest to mikroskopijna odrobina, powiedział, ale rani go jak
zadra. Postanowił się od niej wyzwolić. W środku nocy. Chyba przez godzinę
dobiegały mnie odgłosy jego walki wewnętrznej, potem usłyszałem łomot i
wszystko ucichło. Kiedy tam wszedłem, pod ścianą leżał topór, a na dywanie
spoczywały dwie połówki twojego stryja. Był przecięty równo wzdłuż osi
symetrii. Cofnąłem się i wtedy jedna z połówek drgnęła. Oparła się na łokciu,
obróciła do mnie półkulę głowy, łypnęła okiem i powiedziała: "Za duży
wziąłem zamach".
Ojciec umilkł. Przez chwilę w zadumie bawił się
opróżnioną literatką.
- Do dziś nie wiem - dodał - która to była połowa. Dobra czy zła?
Do strony Jacka Sawaszkiewicza