Jacek Sawaszkiewicz - Z moim tatkiem


Do strony Jacka
Sawaszkiewicza

Droga porozumienia

Zainteresowanie ojca moimi postępami w nauce ostatnio jakby się wzmogło. Co rusz odrywał mnie od książek.
- Półrocze zbliża się nieuchronnie - powiedział niedawno i popatrzył bez zaufania w moją stronę. - Jak tam twoje stopnie?
- Dodatnie - odparłem ze swobodą i wróciłem do lektury. Tato uspokoił się.
- Czyli mniej więcej jakie? - spytał z zadowoleniem.
- Większe od zera - oznajmiłem.
Zadowolenie ojcu jak gdyby przeszło.
- Ale za to nie są nazbyt zróżnicowane - dodałem szybko. - Wszystkie mieszczą się przedziale od zera do trzech.
Rozłożyłem kilka następnych książek, jednak tato najwidoczniej nie wyczerpał tematu.
- Co to znaczy "w przedziale od zera do trzech"? - zapytał. - Nie znam się na matematyce.
- Więc porozmawiaj z moją panią wychowawczynią - zaproponowałem. - Ona akurat na matematyce się zna. I zdaje się, że ma ochotę wtajemniczyć cię w szczegóły.
Na chwilę w pokoju zapadła cisza. Taka, że ciarki mi przeszły po plecach.
- To dlaczego wcześniej mi o tym nie powiedziałeś?! - wrzasnął naraz ojciec.
- O czym? - spytałem ostrożnie.
- O tym, że nauczycielka wzywa mnie do szkoły!
- Bo ona dopiero dzisiaj wpadła na ten pomysł - wyjaśniłem, po czym zaofiarowałem się, że wyniosę śmieci i wybiegłem z wiadrem na podwórze.
Wieczorem ojcu podniecenie minęło.
- I co ja mam powiedzieć tej twojej nauczycielce? - zafrasował się.
- Najlepiej nic. Jej nie przegadasz. Ciężko z nią dojść do ładu. Tato wpadł w zadumę.
- Istnieje wiele dróg porozumienia - mruknął.
Przestraszyłem się.
- Tylko żebyś nie obrał fałszywej - ostrzegłem. - Jeszcze wszystko pogorszysz. Na twoim miejscu dałbym jej odczuć, że sprawy przyziemne mało co cię obchodzą.
Ale ojciec nie posłuchał. Kazał mi się zamknąć, a nazajutrz z kwiatami pomaszerował do mojej wychowawczyni.
I przez tatę będę miał dwóję na półrocze.
Bo moja pani wychowawczyni nie lubi takich prezentów. W ogóle nie lubi ciętych kwiatów. Lubi kwiaty w wazonach.

Teksty nadesłał Grabcu, redagował Greybrow